Modlitwy

Dzień 9

9now

A Duch i Oblubienica mówią: „Przyjdź!” A kto słyszy, niech powie: „Przyjdź!” I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.

Ap 22, 17

Duchu Święty, Rodzicielu Kościoła, wypełniaj swoją obecnością każdy zakątek Mistycznego Ciała Chrystusa zrodzonego w wodzie i krwi wypływających z boku przebitego na krzyżu. One stanowią Twoje świadectwo (por. 1 J 5, 6) urzeczywistniane dla nas w każdym sakramencie. Wodami płodowymi Kościoła w szczególny sposób wypełniłeś Wieczernik. Tam, dzień przed ukrzyżowaniem, po raz pierwszy zstąpiłeś na chleb i wino, by stały się pokarmem Twojego pielgrzymującego ludu. Tam, trzeciego dnia, utwierdziłeś Kościół w wierze, gdy Chrystus tchnął Ciebie na Apostołów (por. J 20, 22). Tam, w dniu Pięćdziesiątnicy, wypełniłeś zebrany zalążek wiernych wszystkimi darami niezbędnymi do wzrostu wspólnoty (por. Dz 2, 1-4) i obrony przed starającemu się ich zniszczyć szatanowi. Dzięki Tobie wody, w których narodził się Kościół, stały się wodami chrztu zdolnymi uczynić nas jednością w Tobie (por. 1 Kor 12, 13). Twoja Oblubienica-Kościół, z którą chcesz się zjednoczyć tak ściśle, jak mąż z żoną (por. Ef 5, 31-32), składa się bowiem z wielu oblubienic-dusz, których wzorem i przykładem uczyniłeś Niepokalane Poczęcie – wolną od grzechu i śmierci Maryję, razem z którą od wieków Kościół oczekuje Ciebie w wieczernikach serc swych wiernych. To w Jej najczystszym sercu po raz pierwszy wybrzmiała pieśń posłuszeństwa, której uczymy się codziennie, łącząc się sakramentalnie z Tobą i stając się jednym duchem z bliźnimi (por. 1 Kor 6, 17). Zły nie ma nad nią władzy, bo cała jej przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zakotwiczone są w Tobie. Dziękujemy za kotwice sakramentów, które spinają dawne wydarzenie, z obecną łaską i przyszłą chwałą.

Udziel nam z Twoich wód życia za darmo (por. Ap 21, 6), bo brak nam pieniędzy cnót i zasług – mamy tylko wątłą wiarę w Ciebie, która mimo to Ci wystarcza (por. J 7, 37). Nie daj nam kraść owoców, które i tak nie nasycą duszy potrzebującej Twoich przysmaków (Iz 55, 1-2). Daj nam pić, bo usychamy! Prosimy Cię, wiedząc, że obiecał nam to Ten, który daje nam poznać Boży dar (por. J 4, 10). Niech pierwszy łyk z Twojej studni otworzy nas na źródło wody, które zawsze w nas było, abyśmy nieśli Twoje wieczne życie innym (por. J 4, 14). Chcemy przygotować się, by wyjść na spotkanie Umiłowanemu, jak tylko usłyszymy pukanie (por. Mt 25, 6). Zabierz nas do Tronu Wszechmocnego, który otrze nasze łzy; tam, gdzie rozciągają się pastwiska Baranka (por. Ap 7, 17).

Jesteś naszym Początkiem, którego podmuch nas stworzył, i Ty jesteś Końcem, który ostatecznie powoła nas do nowego życia. Niech przyjdzie Twoje Królestwo, niech dopełni się oczekiwanie! Wprowadź nas na Gody Baranka. Przemień nasze pełne tęsknoty „Marana tha” (Przyjdź, Panie), którym wypełniasz cały Kościół, wołając za niego i w nim podczas każdej Eucharystii, na wieczyste „Maran atha” (Nasz Pan przyszedł). Amen.

Dzień 8

8now

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: „Abba, Ojcze!” (…) Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.

Rz 8, 15. 26

Duchu Święty, najcenniejszy Gościu duszy, przy Tobie pragniemy stawać się lepszymi, aby godnie dotrzymać Ci towarzystwa. Przebywasz tak głęboko w nas, czyniąc z duszy swoje niebo (bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej), że nie mamy wyjścia i musimy ośmielić się na poufałość z Tobą; w przeciwnym razie ta intymna relacja by nas przytłoczyła. Starasz się nauczyć nas tego na wiele sposobów. Uczyniłeś nas córkami i synami, napełniając jednością ducha i jedną Krwią Syna, która od czasu ofiary Krzyża, z każdą Eucharystią coraz bardziej rozlewa się w naszych żyłach, przebóstwiając nas. Zamieniasz wówczas prawo lęku i niewolnictwa, którym na własne życzenie wiążemy się ze światem, w prawo miłości i wolności. Jesteś tak elastyczny, że pozwalasz, by owo przybranie za dzieci w każdym mogło się realizować w inny, odpowiadający danej osobowości, sposób. Udziel nam swojej spontaniczności i wyrozumiałości, byśmy nie oceniali naszych sióstr i braci, jeśli ich droga do Ciebie wydaje się bardzo odmienna od naszej (por. 1 Kor 12, 7-11). Nie mamy prawa nakładania ciężarów, ale obowiązek pokazywania miłości. Kto się zakocha, ten sam chętnie bierze ciężar, bo staje się on lekki. Odczuwa przynaglenie, a nie przymus; chce dojść do pełni, a nie poprzestać na koniecznym minimum (Veritatis splendor, 18). Pragniesz wejść z nami także w zjednoczenie małżeńskie, przygotowując nas poprzez różne etapy oczyszczenia duszy w prawdzie. Pierwszym  z nich jest chrzest, w którym wyrzekamy się kłamstwa i wchodzimy w codzienny ruch od śmierci grzechu do życia duszy. Zasiane wówczas ziarno podlewasz nieustającymi łaskami, a podczas bierzmowania pobudzasz do wydania pełnego dziewięciorakiego owocu (por. Ga 5, 22-23), którego pierwociny tak obficie porozrzucane są po każdym naszym dniu. Naucz nas pokory, której wymaga radosne przyjęcie daru, kiedy my nic nie musimy, bo Ty dajesz wszystko. Takie dziecięce ufność i tupet są konieczne w obliczu wielu prób, które czekają na nas w świecie; one budzą w nas pragnienie dopełniania udręk Chrystusa (por. Kol 1, 24), by dojść do pełnej chwały czekającego na nas dziedzictwa. Niech wiara i nadzieja będą naszą gwarancją na otrzymanie tego, na co z taką tęsknotą oczekujemy. Wielki poród wszechświata trwa, ale Ty wziąłeś na siebie towarzyszące mu bóle, stając się wielkim Akuszerem. Bierzesz w dłonie każde cierpienie i lęk, zmieniając je w najpiękniejszą pieśń chwały, w kosmiczną modlitwę, która niestety z rzadka jest słyszalna dla naszych nieprzebóstwionych uszu. Choć często zdaje się, że milczysz, Ty modlisz się w nas, my zaś mamy jedynie zdać sobie z tego sprawę. Nie zaspokajajmy już wszczepionego w nas pragnienia modlitwy ochłapami proponowanymi przez księcia świata. Zestrój zatem nasz słuch i puls z Twoim. Dopiero kiedy w biciu własnego serca rozpoznamy Twój rytm pokoju, a nie pośpiech i podenerwowanie (co wymaga niemałej czujności i stuprocentowej obecności w tu i teraz), poczujemy się na tyle pewni, by zacząć walczyć ze światem, stojąc na straży Twojego Królestwa. Walka ta zaczyna się w nas samych, w każdej pojedynczej duszy, która musi temperować trzy największe żądze naszego słabego i poranionego ciała: posiadania, przyjemności i władzy (A. Dagnino). Wejście na tę ścieżkę życia duchowego nie oznacza porwania na obłok ekstazy, ale raczej rzucenie w szarą rzeczywistość życia, która woła o przyniesienie jej Boga, o dopełnienie misji Chrystusa; ona prowadzi w głąb, gdzie znów możemy spotkać Twoją chroniącą obecność (por. J 17, 15-16). Ty jesteś naszą pomocą i z zewnątrz, i z wewnątrz, dzięki której możemy zawalczyć nie tylko o siebie, ale i o innych.

Przemieniaj serce każdego człowieka, gdyż w ten sposób odmieni się jedno serce całego Kościoła – Serce Jezusa Chrystusa, z którego Ty wypływasz (Deus caritas est, 19). Będąc Jego uczestnikami, stajemy się z każdym oddechem coraz bardziej podobni do jego Posiadacza, coraz bardziej pewni, że do Boga mamy wołać „Tato!”, powielając posłuszeństwo Jednorodzonego, które stanowi najwyższą formę uwielbienia, śpiewanego nie z kartki, a z serca (M. Delbrêl). Naucz nas modlitwy, której się nie odmawia, ale oddycha; która nie składa się z kwiecistych słów i myśli, ale z oddania Tobie. Wówczas wszystko będzie dobrze. Amen.

Dzień 7

7now

Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni. (…) Podejdź i przyłącz się do tego wozu – powiedział Duch do Filipa. (…) Gdy odprawiali publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty (…). Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my (…). Ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. (…) Zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście.

Dz 5, 32; 8, 29; 13, 2; 15, 28; 16, 6; 20, 23

Duchu Święty, zawsze obecny Przyjacielu, towarzyszysz nam od zawsze, a szczególnie od chwili oczyszczenia z grzechów w imię Jezusa w chrzcie świętym (por. Dz 2, 38). Jesteś Duchem Jezusa (Dz 16, 7), który staje się za darmo naszym Duchem. Skoro sam zechciałeś mieszkać tak głęboko w nas i tak blisko nas, nie możemy się Ciebie bać – taki brak ufności jest największą zniewagą, jaką możemy Ci wymierzyć (bł. Karol de Foucauld). Nie spisuj nas na straty, nawet jeśli powielekroć Cię opuszczamy, by żyć „własnym życiem”. Ty jesteś papierkiem lakmusowym naszych myśli i pomysłów, bo ukazujesz sam korzeń grzechu, czyli zwątpienie. Rozwiej iluzję muru, który rzekomo nas od Ciebie oddziela (W. Stinissen), gdyż raz na zawsze zburzył go Chrystus. Jesteś naszym przyjacielem mimo wszystko; powinniśmy to odzwierciedlać,  zgadzając się na słabości i niedoskonałości innych; Ty wiesz przecież, że w tym świecie doskonałości nie znajdziesz (S. Kierkegaard). Pomóż nam w tym, pokazując, jak kochać Ciebie w Tobie samym i w bliźnim.

Podpowiadaj nam, pozwól nam „ściągać” od Ciebie, jak mamy żyć, bo Ty znasz odpowiedź na wszystkie pytania, bo każdy test napotykany w życiu został przez Ciebie ułożony. Mamy zawsze Ciebie pytać – niech stanie się to czymś tak zwyczajnym jak posiłek, czymś tak naturalnym jak rozmowa z przyjacielem; żebyśmy w końcu zgodzili się, byś był przewodnikiem naszych wypraw, nawigatorem lotów, reżyserem planów. Nie pozwól, byśmy szli na opak, po swojemu. Wysyłaj jasne sygnały dające nam namierzyć Cię we mgle świata i jego pozornym chaosie, który często okazuje się, dla nieco bardziej obytego oka, Twoim wielkim porządkiem. Zmień nasze plany pozostające wbrew Tobie: daj nam siłę porzucenia organizacyjnych i zapobiegawczych pieleszy, abyśmy nie bali się ryzyka, nad którym panujesz. Wspomóż nas w postrzeganiu świata w sposób świeży, nowy, bez zbędnych uprzedzeń i osądów, które są niczym więcej, jak kolejną odsłoną przemocy. Doświadczenie Twojej przyjaźni znieczula na paplaninę świata otaczającą nas zewsząd, a otwiera na ponowne odkrycie nowych form modlitwy, postu i jałmużny, które zawsze ukierunkowują na Ciebie. Naucz nas chodzić po „naszej drodze, na której chwiejemy się między pychą a rozpaczą” (św. Augustyn). Niech na tej ścieżce pojawią się ludzie, którzy rozsieją iskierki zdolne zapalić wielki ogień Twej obecności w duszy  (św. Grzegorz Wielki) zwęglający te grzechy, które odważymy się wystawić na jego działanie. Nieuchronny jest wówczas zawrót głowy, bo okazuje się, że to, czego pragnęliśmy, zaczynamy nienawidzić, a zakochujemy się w tym, czym pogardzaliśmy (św. Grzegorz Wielki). Na popiele naszych grzechów, jak na nawozie, zaczyna kiełkować nowe pragnienie: głoszenie Twojej miłości wszystkim; nawet tym się z nami dzielisz, nie trzymając zachłannie dla siebie misji świadczenia, ale dajesz nam w niej uczestniczyć, tak jak Jezus w dziele zbawienia. Nie zwracaj uwagi na to, jacy jesteśmy, bo potrafisz posłużyć się każdym, kto chce być przebóstwiony przez Twoją miłość udzielającą odwagi – parresía – nawet w obliczu prześladowań, które tylko pobudzają objawienie Twojej wszechmocy. Obecnie tylko świadectwo jest przekonywające, bo słowo straciło dla większości wartość, czego winni jesteśmy sami. Każda sytuacja może stać się przestrzenią wypełnioną Tobą, gdy korzystamy z niej, aby starać się o dobro innych.

Dziękujemy, że nigdy się nami nie męczysz, przecież my sami sobą jesteśmy już znużeni; że chcesz ukazać nam tajemnice Twoich dróg, często tak różnych od naszych; że nie jesteś jasnowidzem czy wróżką, których interesują tylko sprawy drugoplanowe – Ty dążysz do samej istoty, bo sam nią jesteś. Amen.

Dzień 6

6now

Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was.

J 16, 7

A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: „Dokonało się!” I skłoniwszy głowę, oddał ducha.

J 19, 30

Duchu Święty, spełniona Obietnico, jesteś tchnieniem, którym Ojciec i Syn oddychają, przekazując sobie Ciebie w odwiecznym pocałunku miłości (por. Łk 23, 46). Jesteś też pokarmem Chrystusa – wolą Ojca, którą On umiłował i przyszedł pełnić (por. J 4, 34). Ty stanowisz spełnienie jedynej prośby, jaką Syn kiedykolwiek miał wobec Ojca. Rozrzutność Twoja, Trójco Święta, nie ma granic: dzielisz się tym, co masz najcenniejszego, najintymniejszego, czyli wzajemną Miłością. Warunkiem Twojego przyjścia, Duchu Święty, była nie tylko Męka Chrystusa, ale także Jego uwielbienie (por. J 7, 39). Tylko w Tobie możemy zrozumieć tę dziwną optykę cierpienia prowadzącego ku szczęściu.

Według obietnicy, jesteś z nami zawsze (por. J 14, 16), wypełniaj i przemieniaj naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłości, bo jesteś Panem czasu. Bądź Obrońcą przeciw oskarżycielowi: ukaż nasz jedyny grzech, czyli brak wiary, którym nieustannie krzyżujemy Jezusa w sercu, odsłoń przed nami pozorność „bezpieczeństwa” proponowanego nam przez współczesne pogaństwo. Bądź Pocieszycielem przeciw gnębicielowi: towarzysz nam w walce, która toczy się w nas; daj męstwo wśród prześladowań skrojonych na miarę zeświecczonego świat stawiającego sobie za cel zwalić nas z nóg wiary. Bądź Nauczycielem przeciw zwodzicielowi: pokaż nam, jak w pokoju sprzeciwiać się światu i głosić jedyną Prawdę – Ciebie. Bądź Świadkiem przeciw kłamcy: nie pozwól, aby świat ze swoim sposobem myślenia nas wchłonął. Bądź Parakletem, „wezwanym przy nas”, który towarzyszy nam w każdym utrapieniu i każdej radości. Oczyść nas tak dogłębnie i dokładnie, by szatan nie odnalazł w nas nic swojego (por. J 14, 30), żadnego grzesznego punktu zaczepienia i odstąpił przed rozpoczęciem walki, w której zapewne byśmy polegli. Rozplącz wszystkie supły, które nie dają nam zakosztować wewnętrznej wolności, byśmy stanęli w prawdzie wobec siebie, która usuwa każdy rodzaj strachu, szczególnie ten największy: lęk przed śmiercią. Niech w konfrontacji z rzeczywistością zachowamy pełną pokory niezależność, niech nas ona nie przytłacza ani pośpiechem, ani nadmiernym entuzjazmem (H. Nouwen), ale czyni z nas przekazicieli reguł Twojego Królestwa. W czasie największego opuszczenia bądź przy nas jak przy Chrystusie na krzyżu. W czasie największego zamknięcia przyjdź przez zamknięte drzwi razem z Nim jak do Wieczernika (por. J 20, 22) i napełnij nas ogniem swojej mocy, gdy modlitewnie czekamy na Ciebie z Maryją. Amen.

Dzień 5

5now

W tej to chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Łk 10, 21-22

Duchu Święty, obiecany Pocieszycielu, objawiasz się tym, którzy chcą Cię przyjąć, bo nie lubisz być nieproszonym gościem. Nad pyszną mądrością stawiasz pokorną głupotę, która swoją mądrością czyni Ciebie (por. 1 Kor 1, 27-36). Ty nigdy nie zważasz na trendy i nagradzasz dziedzictwem Królestwa swoich ubogich (por. Mt 5, 3). Nie pozwól, by nasza łatwopalna duma przysłaniała Twoją hojność. Niech kieruje nami nie lojalność wobec świata, ale wobec Tego, który świat powołał (św. Augustyn).

Ty od Chrystusa otrzymałeś wszystko, co On ma od Ojca, aby przekazać nam (por. J 3, 35) i tak włączyć nas w niekończący się dynamizm Trójcy, w dialog miłości, dający nam poznać każdą z Boskich Osób (por. J 10, 15). Jedynie pozostając w Tobie, możemy przez Jezusa wysławiać Ojca za dar dziecięctwa, którym nas obdarzył za darmo, bez zasług z naszej strony, z czystej miłości. Wobec tak wielkiej godności możemy jedynie, czując ogromne zakłopotanie, paść przed Wami z pełną miłości pokorą i wdzięcznością, które przewyższają wszelką ekstazę. Nasze mgliste pojęcie miłości musi zostać poszerzone przez Ciebie, bo też jej rzeczywistość zawsze przekracza nasze wąskie zapatrywania. Niech dokonają tego ból i radość – „ciernie duchowej szczęśliwości” (H. Urs von Balthasar) – zdolne rozszerzyć nasze niezdolne pomieścić miłości „ja”. Musimy opróżnić wnętrze, żebyś miał miejsce rozlać się w całej pełni. Proces ten, choć bolesny, jest uszczęśliwiający. Jednoczymy się wtedy z naszym Zbawicielem, który sam zechciał poddać się smutkowi, lękowi, udrękom i małości; nie trwamy w tym samotni. Doświadczamy wówczas radości z każdego nieprzewidzianego wydarzenia, z każdego pokrzyżowanego planu, z każdej trudnej sytuacji. Doskonalimy się w życiu tu i teraz, a nie w przyszłości, która spłynie z Twoich rąk. Każda chwila dnia zmienia się w niepowtarzalną okazję, otwierając nas na spontaniczność i szaleństwo, a usuwając skostnienie. Mamy bowiem „czekać i spełniać z wiarą, skromnością i ufną gorliwością dobre natchnienia łaski Jezusa” (św. Jan XXIII). Taka życiowa pokora, bycie narzędziem Artysty, sprawia, że poznajemy Twoją pokorę. Jest to prawdziwa nauka – nauka Krzyża: czerpanie wielkiej radości nawet z małych rezultatów; wsłuchiwanie się w głębi duszy w delikatne echo słów Maryi w Nazarecie i Twoich w Ogrójcu.

Naucz nas ufać Tobie, bo ufać sobie to nazbyt ryzykowne; ufać Tobie to wiedzieć, że nie dasz nic ponad nasze siły, to śpiewać Twój hymn radości, Twój magnificat miłości, którą jesteśmy otoczeni zewsząd. Napełnij swym tchnieniem żagiel naszego słabego, ociężałego i leniwego życia (św. Hilary z Poitiers), byśmy, świadomi wyjątkowej relacji z Abba, wysławiali, dziękowali i błogosławili Ciebie. Amen.